XVIII Niedziela zwykła, rok C
3 sierpnia 2025
Ewangelia (Łk 11, 1-13)
Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem».
Lecz On mu odpowiedział: «Człowieku, któż Mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?»
Powiedział też do nich: «Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia».
I opowiedział im przypowieść: «Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał w sobie: „Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”. I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra. I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!” Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, co przygotowałeś?”
Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga».
Lecz On mu odpowiedział: «Człowieku, któż Mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?»
Powiedział też do nich: «Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia».
I opowiedział im przypowieść: «Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał w sobie: „Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”. I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra. I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!” Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, co przygotowałeś?”
Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga».
Czy jestem bogatym człowiekiem?
(Koh 1, 2; 2, 21-23; Kol 3, 1-5. 9-11; Łk 12, 13-21)
Mądrość Koheleta jest powalająca. Im człowiek starszy, tym więcej może przytaczać przykładów ilustrujących to, co natchniony autor zgrabnie ujął w słowach: marność nad marnościami – wszystko jest marnością. Jest nieraz człowiek, który w swej pracy odznacza się mądrością, wiedzą i dzielnością, a udział swój musi on oddać człowiekowi, który nie włożył w nią trudu. I tu stawia Kohelet zasadnicze pytanie, które stawiała sobie i stawia każda istota myśląca, żyjąca na tym świecie: Cóż bowiem ma człowiek z wszelkiego swego trudu i z pracy ducha swego, którą mozoli się pod słońcem?
To pytanie czekało na swoją odpowiedź, aż do przyjścia Jezusa Chrystusa. Tak, jak to pytanie, tak i odpowiedź Jezusa, jest ponadczasowa. Stąd domaga się naszej pogłębionej refleksji. Zegar nieubłaganie odmierza czas i każdej sekundy szkoda nam zmarnować. Okazją do naszych rozważań dzisiaj, pewien ewangeliczny epizod, otóż pewien człowiek zwrócił się do Chrystusa z prośbą: Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem. Odpowiedź Jezusa jest bardzo głęboka. Nie zatrzymuje się On na poziomie ludzkiego sędziego i negocjatora. Idzie zdecydowanie głębiej. Dla lepszego jej zapamiętania ujął ją w formie przypowieści. Otóż pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. Tkwiąc w głębokim przeświadczeniu, że jest to jego pole i jego zbiory, postanowił dla siebie zbudować większe spichlerze, aby na długie lata cieszyć się dostatkiem i nieróbstwem. Akcent w tym rozumowaniu jest postawiony na „moje”. W tym miejscu Jezus patrzy na taki ludzki biznesowy zamysł ze swojego punktu widzenia z poziomu Boga, który jest Panem wszystkich i wszystkiego. Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, co przygotowałeś? W tym miejscu Jezus nadaje swej odpowiedzi ogólny wymiar dotyczący nas wszystkich: Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga.
Ofiara krzyżowa Chrystusa i Jego zmartwychwstanie przekształciły na trwałe ludzką logikę oszczędzania. Wypracowany przez Jezusa kapitał początkowy niebieskiego banku jest nieskończony. Wiara zaś w Jego zmartwychwstanie otwiera każdemu z nas rachunek w niebie, a nasze modlitwy i dobre uczynki są naszymi oszczędnościami. Jezus bardzo wyraźnie to zaznaczył, mówiąc: Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje (Mt 6,19-21).
To połączenie skarbu z sercem znakomicie ujął św. Paweł, łącząc wiarę z miłością do Jezusa: Jeśli razem z Chrystusem powstaliście z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadający po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. W praktyce jest to położenie natychmiastowego kresu: rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości, bo ona jest bałwochwalstwem.
Kiedyś usłyszałem ciekawe kazanie ks. Piotra Pawlukiewicza. Pozwolę sobie sparafrazować jego myśl. Wyobraź sobie, że jesteś w kolejce na sądzie u św. Piotra. Przed tobą stoi św. Matka Teresa z Kalkuty. Ma ze sobą ogromny bagaż pełen modlitw i dobrych uczynków. I słyszysz, jak św. Piotr jeszcze kieruje do niej uwagi, że mogła to, czy tamto, zrobić lepiej. A ty masz w ręce małą reklamówkę, a w niej parę dobrych uczynków i kilka modlitw. I co czujesz wtedy? Wtedy czujesz – dyskomfort. Cały twój dorobek został na ziemi – twoje domy, samochody, twoje podróże dookoła świata, twoje tytuły i przyjemności, stanowiska itp. zostały na ziemi, a ty czujesz teraz – dyskomfort.
Jak do takiej sytuacji nie dopuścić?
Ks. Lucjan Bielas
Mądrość Koheleta jest powalająca. Im człowiek starszy, tym więcej może przytaczać przykładów ilustrujących to, co natchniony autor zgrabnie ujął w słowach: marność nad marnościami – wszystko jest marnością. Jest nieraz człowiek, który w swej pracy odznacza się mądrością, wiedzą i dzielnością, a udział swój musi on oddać człowiekowi, który nie włożył w nią trudu. I tu stawia Kohelet zasadnicze pytanie, które stawiała sobie i stawia każda istota myśląca, żyjąca na tym świecie: Cóż bowiem ma człowiek z wszelkiego swego trudu i z pracy ducha swego, którą mozoli się pod słońcem?
To pytanie czekało na swoją odpowiedź, aż do przyjścia Jezusa Chrystusa. Tak, jak to pytanie, tak i odpowiedź Jezusa, jest ponadczasowa. Stąd domaga się naszej pogłębionej refleksji. Zegar nieubłaganie odmierza czas i każdej sekundy szkoda nam zmarnować. Okazją do naszych rozważań dzisiaj, pewien ewangeliczny epizod, otóż pewien człowiek zwrócił się do Chrystusa z prośbą: Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem. Odpowiedź Jezusa jest bardzo głęboka. Nie zatrzymuje się On na poziomie ludzkiego sędziego i negocjatora. Idzie zdecydowanie głębiej. Dla lepszego jej zapamiętania ujął ją w formie przypowieści. Otóż pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. Tkwiąc w głębokim przeświadczeniu, że jest to jego pole i jego zbiory, postanowił dla siebie zbudować większe spichlerze, aby na długie lata cieszyć się dostatkiem i nieróbstwem. Akcent w tym rozumowaniu jest postawiony na „moje”. W tym miejscu Jezus patrzy na taki ludzki biznesowy zamysł ze swojego punktu widzenia z poziomu Boga, który jest Panem wszystkich i wszystkiego. Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, co przygotowałeś? W tym miejscu Jezus nadaje swej odpowiedzi ogólny wymiar dotyczący nas wszystkich: Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga.
Ofiara krzyżowa Chrystusa i Jego zmartwychwstanie przekształciły na trwałe ludzką logikę oszczędzania. Wypracowany przez Jezusa kapitał początkowy niebieskiego banku jest nieskończony. Wiara zaś w Jego zmartwychwstanie otwiera każdemu z nas rachunek w niebie, a nasze modlitwy i dobre uczynki są naszymi oszczędnościami. Jezus bardzo wyraźnie to zaznaczył, mówiąc: Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje (Mt 6,19-21).
To połączenie skarbu z sercem znakomicie ujął św. Paweł, łącząc wiarę z miłością do Jezusa: Jeśli razem z Chrystusem powstaliście z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadający po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. W praktyce jest to położenie natychmiastowego kresu: rozpuście, nieczystości, lubieżności, złej żądzy i chciwości, bo ona jest bałwochwalstwem.
Kiedyś usłyszałem ciekawe kazanie ks. Piotra Pawlukiewicza. Pozwolę sobie sparafrazować jego myśl. Wyobraź sobie, że jesteś w kolejce na sądzie u św. Piotra. Przed tobą stoi św. Matka Teresa z Kalkuty. Ma ze sobą ogromny bagaż pełen modlitw i dobrych uczynków. I słyszysz, jak św. Piotr jeszcze kieruje do niej uwagi, że mogła to, czy tamto, zrobić lepiej. A ty masz w ręce małą reklamówkę, a w niej parę dobrych uczynków i kilka modlitw. I co czujesz wtedy? Wtedy czujesz – dyskomfort. Cały twój dorobek został na ziemi – twoje domy, samochody, twoje podróże dookoła świata, twoje tytuły i przyjemności, stanowiska itp. zostały na ziemi, a ty czujesz teraz – dyskomfort.
Jak do takiej sytuacji nie dopuścić?
- Codziennie rano nadaj swojej aktywności właściwe znacznie, przez szczere ofiarowanie wszystkiego Bogu. To On jest Panem naszego życia i właścicielem wszystkiego, co nam chwilowo daje w zarządzanie. Będziesz wtedy inaczej używał słowa – „moje”
- Codziennie sprawdzaj stan swojego konta w niebie – rachunek sumienia. Są to aktywa ( jesteś w przyjaźni z Bogiem) albo tylko pasywa (masz grzech ciężki).
- Mądrze korzystaj z Sakramentu Pokuty.
Ks. Lucjan Bielas